Lasy gospodarcze są jak "pola ziemniaków". Naturalnych mamy mało i nie chronimy ich dobrze

Wielki transparent na Ministerstwie Środowiska, trociny na siedzibie Lasów Państwowych - tak aktywiści z Greenpeace starają się zwrócić uwagę na to, co nazywają "dewastacją" polskich lasów. Chcą nowych parków narodowych - żaden nie powstał od 19 lat - i większych terenów wyłączonych z wycinek.

Minister środowiska Michał Woś w odpowiedzi nazywa ich "chuliganami" i mówi, że "gdyby nie Lasy Państwowe, byłoby ryzyko, że drzewa znikną" z powodu zmian klimatu. Same lasy przytaczają argumenty, że rośnie powierzchnia lasów i średni wiek drzew. Ale czy każdy las jest taki sam, jak rzeczywiście wygląda sytuacja i jak lasom zagrażają zmiany klimatu? M.in. o to pytamy biologa prof. Tomasza Wesołowskiego. \

Patryk Strzałkowski, Gazeta.pl: Czym jest las?

Prof. Tomasz Wesołowski: Kłopot polega na tym, że używamy tego słowa do określenia różnych jakościowo sytuacji. Las gospodarczy i naturalny to zupełnie różne lasy. Las gospodarczy to przede wszystkim miejsce produkcji, ma tyle tylko wspólnego z naturalnym, że tu i tu rosną drzewa. Chociaż w skład lasów gospodarczych mamy też obszary bez drzew (np. zręby zupełne).

Dlaczego to problem?

Jeżeli będziemy używać tylko słowa "las" bez odpowiedniego przymiotnika, to będziemy mówić o różnych rzeczach. Greenpeace mówi o jednym lesie (w swoich kampaniach - red), a minister Michał Woś i Lasy Państwowe - o innym. I powstaje szum informacyjny, nie sposób się porozumieć.

Na czym polega ta różnica jakościowa?

W lesie gospodarczym wielu składników - które występują w lesie naturalnym - po prostu nie ma. Dobrze znany jest problem martwych drzew, rozkładających się pni. W lesie gospodarczym są eliminowane w tzw. cięciach sanitarnych. Usuwa się te - zbędne z punktu widzenia gospodarki - elementy. Ostatnia zmiana ustawy dot. drewna energetycznego ma pozwolić lasy jeszcze lepiej z martwego drewna "wyczyścić". A bardzo duża ilość organizmów i cały cykl życiowy lasu jest związany z obecnością tego rozkładającego się drewna. To tak, jakbyśmy amputowali dużą część bogactwa gatunkowego, dużą część procesów biologicznych, dużą część zdolności pochłaniania i retencjonowania dwutlenku węgla.

Lasy naturalne są też oczywiście starsze.

Tak, występują w nich naprawdę stare (sędziwe) drzewa. A młode i stare drzewo tego samego gatunku to dwa różne światy. Młody, niedawno posadzony, dąb a dąb trzystuletni to dla organizmów leśnych zupełnie inne "gatunki". Młode drzewa, nawet gdyby posadzić je na tysiącach hektarów, nie są w stanie zastąpić gatunkom zależnym od starych drzew ich braku. Ponieważ w lasach gospodarczych, podobnie jak w rolnictwie, maksymalizuje się plon, uprawiane drzewa wycina się, kiedy przestają szybko przyrastać (gdy mają 80-100 lat). Dlatego brakuje w nich wielkich, kilkusetletnich drzew i miejsca dla wszystkich organizmów, które od takich drzew są zależne.

Czyli samo sadzenie drzew - nawet liściastych w miejsce iglastych - nie zastępuje wycięcia starego lasu?

Nie mamy żadnego "turbodoładowania". Jeżeli wycinamy 100-letnie drzewo, to jego następca posadzony dziś będzie takim drzewem dopiero za 100 lat. 200-latek za 200 lat. Dlatego praktycznie jest to zasób nieodtwarzalny. Leśnicy podają dane ilościowe, ile milionów drzew nasadzili. Ale w lesie naturalnym drzewa sadzą się same, nie trzeba żadnej pracy wykonywać. Jeśli spojrzymy na pole czy działkę na terenach wiejskich, to widać, że po paru latach, bez interwencji człowieka mamy tam pełno małych drzewek. Więc wcale nie trzeba sadzić drzew, żeby w Polsce były lasy. W naszych warunkach klimatycznych na odwrót, trzeba bardzo dużo pracy, żeby lasu nie było. Pojawiające się drzewa "trzeba" tępić.

Wycinka w Puszczy Karpackiej Fot. Greenpeace

Po co w takim razie prowadzi się taką gospodarkę?

Chodzi o to, żeby cała energia słoneczna, która pada na jakąś powierzchnię, została przekształcona w plon. W lesie gospodarczym, podobnie jak w uprawach rolnych (np. pola ziemniaków, czy zbóż) upraszczamy, tworzymy monokultury, sadzimy zwykle jeden, ważny gospodarczo, gatunek drzewa, wszystkie drzewa są w tym samym wieku, osiągają podobne rozmiary. Ułatwia to bardzo pozyskanie drewna, problem w tym tym, że takiego lasu nie spotkamy w naturze, konieczna jest ciągła interwencja człowieka.

Lasy naturalne (przykładem Puszcza Białowieska) wyglądają inaczej, drzew nie trzeba tam sadzić, ani pielęgnować. Są zbudowane z wielu gatunków drzew różniących się wiekiem i rozmiarami. Rosną tam również "nie te gatunki, co trzeba", leśne "chwasty", gatunki gospodarczo niepożądane (nie dostarczają wartościowego plonu), lecz bardzo ważne dla funkcjonowania lasu, takie jak np. dostarczające największej ilości dziupli lipy i graby.

Czy takich naturalnych lasów jest w Polsce dużo?

Trudno odpowiedzieć na pytanie, jaka jest dokładna powierzchnia takich lasów, gdyż brakuje takich danych. Jest ich jednak bardzo niewiele. Żeby dać jakieś przybliżenie, to można powiedzieć, że drzewostany ponad 100-letnie obejmują zaledwie około 14 proc. wszystkich lasów w zarządzie lasów państwowych (w lasach w zarządzie Parków Narodowych to ponad 30 proc. - red.). Mówi się, że jest dobrze, bo przyrasta powierzchnia drzewostanów ponad 100-letnich. Ale dla większości drzew wiek stu lat to dopiero wchodzenie w pełnię życia biologicznego (odpowiednik wieku 30 lat u człowieka. Zatem mamy nie więcej jak 10 proc.takich "starych" ,drzewostanów a nie wszystkie takie lasy są automatycznie zbliżone do naturalnych.

Skoro lasy naturalne są cenne, a mamy ich niewiele, to czy są dobrze chronione?

Nie są.

Jak to możliwe?

W tych miejscach koncentrują się wyręby. I to w miejscach, o których wiemy, że są najcenniejsze przyrodniczo, np. fragmenty naturalnego pochodzenia w Puszczy Białowieskiej czy w Karpatach. Tak, jakby administracja lasów chciała jak najszybciej "rozwiązać" problem ochrony w ten sposób, że je wytniemy, to nie będzie czego chronić, nie będzie powodu tworzenia rezerwatu czy parku narodowego. Poza tym takie wielkie drzewa dostarczają najcenniejszego surowca drzewnego.

Zdecydowanie nie chronimy dobrze lasów naturalnych. Od 20 lat nie powstał żaden nowy park narodowy, a rezerwatów - wszystkich, nie tylko leśnych - przybyło może 5 procent w ciągu ostatniej dekady.

Jak zatem je chronić?

Jest jedna metoda ochrony lasów naturalnych: nic tam nie robić. Zostawić je samym sobie. To jest możliwe tylko w rezerwatach ścisłych. Mniej niż 5 tys. hektarów jest w Lasach Państwowych chronionych w ten sposób.

Dlaczego chronimy tak mało, skoro nawet znaczne zwiększenie terenów chronionych wyłączyłoby z wycinek tylko te naście procent terenów zarządzanych przez Lasy Państwowe (Greenpeace postuluje 15 procent)? Nie wydaje się, żeby ich wyłączenie spowodowałoby poważną stratę finansową w Lasach Państwowych, gdyż na 85 proc. będzie można prowadzić gospodarkę leśną.

Wyłączenie tych najcenniejszych przyrodniczo lasów z gospodarki przyniosłoby również duże oszczędności finansowe. Gospodarka leśna na tych obszarach jest bowiem trwale głęboko deficytowa (do gospodarki leśnej w Puszczy Białowieskiej dopłacono w ostatnich kilkunastu latach ponad 150 mln złotych). Inne nadleśnictwa w Polsce muszą corocznie dokładać się finansowo z Funduszu Leśnego do niszczenia lasów naturalnych w Karpatach czy Puszczy Białowieskiej. Mówiliśmy wcześniej o szkodliwości przyrodniczej tych działań, ale nie mają one również sensu ekonomicznego.

Dlaczego tak się dzieje?

Mamy jedną firmę, monopolistę, która nazywa się Lasy Państwowe i robi co chce i jak chce. To kwestia ambicji tej korporacji.

Tymczasem minister środowiska mówił niedawno na konferencji w Toruniu, że "nie ma lepszej instytucji zajmującej się ochroną przyrody w Polsce".

To jest następna sprawa. Lasy Państwowe głoszą, że gospodarka leśna równa się ochronie przyrody. Nie jest to prawdą. Leśnictwo to gospodarcze wykorzystanie lasu, ochrona przyrody lasów naturalnych to ich wyłączenie z eksploatacji. Wielu leśników głęboko wierzy, że ich działalność jest konieczna do istnienia lasu, że bez ich interwencji las zginie ("nie masz lasu bez leśnika"). Głosił to publicznie m. in Jan Szyszko. Nie jest to wprawdzie twierdzenie prawdziwe, ale dostarcza wygodnego "uzasadnienia" dla sprzeciwu wobec wyłączania fragmentów lasów z ingerencji ludzkiej.

Tak jak myśliwi, którzy mówią, że "muszą" dokarmiać zwierzęta w lesie, a później na nie polują.

Na przykład. "Nie masz zwierzyny bez myśliwych". Leśnicy to samo mówią na temat lasu. Że trzeba go posadzić, później pielęgnować i wyciąć. I w związku z tym są przekonani, że najlepiej chronią las. Ale czegoś takiego jak posadzone w rzędach uprawy drzew w przyrodzie nie ma. W polskich warunkach lasy doskonale dają sobie radę bez człowieka. Gorzej leśnicy bez lasów.

Ale też aktywistom czy przyrodnikom nie chodzi o to, żeby tej gospodarki leśnej zakazać?

Broń Boże! Nikt nie proponuje tego, żeby lasów gospodarczych nie było, czy żeby drzew nie wycinać. Tylko nie wszędzie, nie we wszystkich lasach, nie na całej ich powierzchni. Nie chodzi o to, żeby większość lasów była wyłączona z gospodarki leśnej. Ale żeby było to - w mojej ocenie - 1/3 lasów, które nie służą do produkcji drewna i 2/3 lasów gospodarczych. Teraz prawie wszędzie można ciąć. Wyłączenie z eksploatacji obniżyłoby koszty gospodarki leśnej. Nie byłoby zysku ze sprzedanego drewna, ale nie trzeba by utrzymywać sprzętu, kupować paliwa, budować dróg itp. Możliwe byłoby też zmniejszenie zatrudnienia w Lasach Państwowych.

Za to więcej np. w administracji nowych parków.

Tyle że pracownicy parków narodowych zarabiają czterokrotnie mniej niż w Lasach Państwowych.

Często pojawia się argument, że powiększenie terenów chronionych (np. w Puszczy Białowieskiej) sprawi, że lokalni mieszkańcy nie będą mogli pójść na grzyby.

To, że nie można pozyskiwać drewna, nie znaczy, że taki las nie może służyć innym celom, także społecznym. Coraz więcej ludzi potrzebuje lasu, który wygląda jak las, a nie jak grządki z drzewami. Można pogodzić funkcje rekreacyjne, czy też popularne zbieranie grzybów, z ideą nieingerowania w procesy. To, że mieszkańcy nie będą mogli korzystać z lasu, to czarna propaganda Lasów Państwowych. Możliwość zbierania grzybów i jagód na większości chronionego obszaru przewidują wszystkie propozycje powiększenia parku narodowego w Puszczy Białowieskiej.

Jaki jest wpływ mieszkańców na objęcie lasu w ich okolicy ochroną?

Na powstanie parku narodowego muszą wyrazić zgodę lokalne samorządy. Park jest narodowy, ale rada gminy ma prawo weta. Jak to wygląda w praktyce? Przykładowo: rada gminy Białowieża to 15 osób, zatem większość stanowi ośmiu radnych. Te osiem osób może bezterminowo i bezwarunkowo blokować tworzenie parku na obszarze gminy i ani minister, ani rząd nic tu nie poradzą. A jeżeli dodać, że w obecnej kadencji sześcioro z tych 15 osób to obecni lub byli pracownicy Lasów Państwowych albo ich rodziny, to mamy sprawę jasną.

Władze państwowe mogłyby oczywiście zmienić prawo. Ale obecna sytuacja jest wygodna dla tej władzy i poprzednich również. Formalnie Minister Środowiska nadzoruje Lasy, a de facto to Lasy Państwowe nadzorują ministra, który przemawia jak lobbysta LP. Do tego jest jeszcze armia myśliwych, którzy z Lasami bardzo dobrze żyją.

Jest pan jednym z sygnatariuszy listu w sprawie zmiany ustawowej dot. "drewna energetycznego". Pomysł spalania drewna w elektrowniach jest w nim oceniony jako "wybitnie szkodliwy". Tymczasem Lasy przekonują, że spalony ma być "surowiec najniższej jakości", który i tak zostałby pozyskany "ze względów przyrodniczych i bezpieczeństwa"

To, co Lasy Państwowe nazywają surowcem najgorszej jakości, to są właśnie te cenne elementy lasu, których brakuje w lasach gospodarczych, których potrzebuje las naturalny. Martwe, połamane drzewa, które się rozkładając mogłyby tworzyć warunki życia wielu organizmom. Tego aspektu dotyczył nasz list, ale są też inne. Aspekt społeczny - jeżeli to drewno znajdzie nabywców w elektrowniach, to wzrośnie cena drewna opałowego dla odbiorców indywidualnych, co szczególnie uderzy w ludzi na ubogich terenach wiejskich, dla których jest to jedyne źródło opału. A elektrownia zapłaci każdą cenę, bo za spalanie biomasy dostanie zielone certyfikaty (które może sprzedawać - red.).

A czy jego spalanie rzeczywiście jest zielone?

To trzeci aspekt. Samooszukiwanie się na olbrzymią skalę. Mówi się, że spalając drewno uzyskujemy zieloną energię, bo drewno jest odnawialne. To nieprawda. Drzewo rośnie kilkadziesiąt lat i gromadzi węgiel z atmosfery w swoich tkankach. Jeśli zostanie w lesie, to ten węgiel jest uwalniany częściowo w trakcie rozkładu, a częściowo jest przejmowany przez inne organizmy. Pozostaje w lesie. A co się dzieje, gdy drzewo się wytnie i spali? Cały dwutlenek węgla z np. 50 lat uwalnia się w ciągu minut i pozostaje w atmosferze przez dziesiątki lat. A jeśli w miejscu wyciętego drzewa posadzimy nowe, to usunie to te dodatkowe CO2 z atmosfery dopiero za te 50 lat. A to nie wszystko - okazuje się, że wytworzenie energii elektrycznej przez współspalanie drewna z węglem produkuje więcej dwutlenku węgla niż gdybyśmy ją uzyskali paląc samym węglem. Jeśli więc chcemy ograniczyć emisje dwutlenku węgla, to nie powinniśmy w ogóle używać drewna z lasu do produkcji prądu.

Doczekali się państwo odpowiedzi ministra Wosia na list?

Minister Woś, podobnie jak jego poprzednicy, komunikuje się głównie przez konferencje prasowe. Na razie nie doczekaliśmy się odpowiedzi, ale też nie za bardzo jej oczekujemy. Piszemy, bo trzeba.

Jest też drugi aspekt łączący zmiany klimatu i lasy - to, jak ocieplenie będzie na nie wpływać. Czy lasy gospodarcze są na przewidywane zmiany odporne w takim samym stopniu, co naturalne?

Oczywiście, że nie. Las gospodarczy to system bardzo uproszczony i jak wszystko, co jest uproszczone, bardzo mało odporny na zaburzenia. Jeśli pojawi się jakieś zagrożenie, to niszczone jest wszystko. Jeżeli mamy system zróżnicowany, taki jak w lesie naturalnym, to niezależnie od tego, co się stanie, któreś jego elementy przeżyją.

Na przykład?

Dobrze nagłośnionym przykładem są gradacje kornika drukarza i zabijanie przez niego świerków. W Puszczy Białowieskiej leśnicy bardzo pracowicie, przez kilkadziesiąt lat, wycinali drzewa liściaste i sadzili świerki. Czyli robili stołówkę dla korników. Jaki jest efekt? Taki jak obserwujemy. To rozwój gradacji kornika wspomagany przez człowieka.

Podobnie jest z naszymi lasami, jeżeli chodzi np. o odporność na wiatry. Są one zupełnie nieodporne. Przewidywane zwiększenie intensywności i częstości huraganowych wiatrów zwiększy skalę tych problemów. Przy silnych wiatrach sosny w jednowiekowych monokulturach padają jak kostki domina. Ale zawsze część drzew przeżywa. Niestety, są krzywe, powyginane, nadłamane - z punktu widzenia gospodarki leśnej mało wartościowe. Więc bardzo pracowicie usuwamy wszystkie drzewa, orzemy teren i zakładamy równie nieodporną plantację. To zupełnie bezsensowne. Tymczasem gdybyśmy zostawili taki wiatrołom samemu sobie, to okazuje się (obserwacje z Puszczy Piskiej), że las odtwarza się tam szybko i samoistnie (bez ingerencji człowieka), rośnie w nim więcej gatunków drzew, pojawiło się też wiele nowych organizmów. Taki las będzie bardziej odporny na wszelkie przyszłe zagrożenia. Dodatkowo, jego powstanie nie wymaga ponoszenia jakichkolwiek nakładów finansowych. Jedyny koszt to taki, że nie sprzedano drewna z połamanych drzew .

***

Prof. Tomasz Wesołowski jest kierownikiem Pracowni Biologii Lasu Uniwersytetu Wrocławskiego. Od ponad 40 lat prowadzi badania w Białowieskim Parku Narodowym. Jego głównym obiektem zainteresowań naukowych są ptaki leśne. Zajmuje się ochroną przyrody, zarówno w sferze badań, jak i działań na rzecz ochrony. Od 30 lat zabiega i lepszą ochronę Puszczy Białowieskiej i objęcie całego jej obszaru parkiem narodowym.

Patryk Strzałkowski, Gazeta.pl/Piątek dla klimatu

Komentarze

21.09.2020 22:21 adaś

"Mamy jedną firmę, monopolistę, która nazywa się Lasy Państwowe i robi co chce i jak chce. To kwestia ambicji tej korporacji."
A jakiś pomysł jak to zmienić ?
W czasach PRL była jedna firma Państwowe Gospodarstwa Rybackie. I ryb w jeziorach było więcej niż dziś. Po przemianach ustrojowych to się rozpadło, wiele jezior wydzierżawiono osobom prywatnym i różnym spółkom. Efekt ? Rybostan bardzo ubogi a na porządne wędkowanie trzeba jechać np. do Szwecji.
Dlatego cieszę się że podobnie nie stało się z Lasami Państwowymi, bo dziś zamiast lasów w naszym krajobrazie dominowałyby zagajniki. A LP mają przynajmniej jakieś zaplecze naukowe i plany gospodarowania. Czy są nastawieni na zysk ? Zapewne tak. Choć z drugiej strony korporacja nastawiona na zysk płaci swoim pracownikom tylko tyle żeby nie odeszli do konkurencji. A tu konkurencji właściwie żadnej a zarobki w LP bardzo dobre !
Można sobie ponarzekać na LP ( co jeszcze uczynię ) ale bardzo by mnie interesował artykuł na temat co po kolei trzeba zrobić aby to zmienić.

Będąc w okolicach Rytla widziałem skutki wichury z 2017 r. Teraz już większość uprzątnięto, posadzono nowy las. Pozostały tylko ogromne sterty wykarczowanych pieńków. Zastanawia mnie po co je usuwano ? Bo złamane drzewo stosunkowo łatwo wyciać i można je sprzedać, choćby na opał. A pieniek jest właściwie nieprzydatny, a żeby wyrwać go z ziemi trzeba solidnych maszyn i sporo paliwa. Czy nie ma sposobu aby posadzić nowy las miedzy starymi pieńkami ? Przecież w końcu spróchnieją, ale najpierw będą domem dla różnych owadów, jaszczurek itp. Czy wyrwano je z ziemi bo tak się robi zawsze, czy może dlatego że były na to pieniądze i trzeba było je wydać ?

Określenie las naturalny wydaje mi się trochę nietrafione. Przeciwieństwem naturalnego jest sztuczne. Mamy naturalne i sztuczne barwniki, konserwanty, kwiaty w wazonie...a niektórzy to i części ciała mają sztuczne lub sztucznie powiększane. Zagajnik brzózek samosiejek na nieuprawianym polu jest przecież lasem naturalnym. Bardziej jednak cenimy sobie sosnowy las który 100 lat temu posadził człowiek a w nim później same posiały się inne drzewa.
Może w przypadku lasów należy mówić że potrzebujemy więcej lasów starych, wielogatunkowych, w sposób mocno ograniczony użytkowanych gospodarczo. Gdyby np. zakazać zrębów całkowitych a byłby nakaz pozostawienia jakiejś części drzew na zrębie to las też będzie wyglądał inaczej. Nie mam oczywiście nic przeciw nowym rezerwatom czy parkom narodowym.

23.09.2020 15:55 Rafał

Obłuda wylewa się jak zwykle hektolitrami.
Nie chronimy lasu naturalnego, krzyczycie.

No, leśnicy chcieli chronić puszcze Białowieską przed kornikiem, ale zrobiliście aferę. Teraz białowieża ginie.

Wy lewacy naprawdę macie tupet.

A jakie macie zdanie na temat dzików? Bo maciory w miastach wylegują się już na placach zabaw.

Niemiaszki ostro do nich strzelają, nawet płot na granicy budują dla naszych słowiańskich dzikich świnek.
Ja osobiście bym to całą naturalną trzodę przerobił na schaboszczaki. No ale teraz w czasie humanizacji zwierząt nawet sama myśl o tym kwalifikuje się jako "myślo-zbrodnia" Tym bardziej że Prezes ostatnio kocha zwierzątka.

23.09.2020 16:26 Kloszard

@RAFAŁ
Jesteś jednak tępym ćwokiem. Puszcza Białowieska zmienia się w wyniku zmian klimatu, kornik jest tylko szkodnikiem wtórnym i w warunkach Puszczy Białowieskiej nie było fizycznej możliwości zatrzymania gradacji. I jeszcze masz czelność miernoto, moralny degeneracie obrażać wybitnego specjalistę, który całe życie spędził na badaniu Puszczy Białowieskiej. Nie wiem czy przeczytasz, bo jesteś zwyczajnie tępy, ale dla innych może to być bardzo ciekawa lektura:
https://www.ibles.pl/web/lesne-prace-badawcze/-/doi-10-1515-frp-2016-0030

https://www.ibles.pl/web/lesne-prace-badawcze/-/doi-10-1515-frp-2016-0031

To są Szwagrzyk i Bobiec o ile komuś mówią cokolwiek mówią te nazwiska - wybitny specjaliści leśnictwa A tego degenerata Rafałka, entuzjasty uboju rytualnego, koszernego mięsa i halal należałoby zbanować. Islamista zafajdany.

23.09.2020 23:51 KTOS

@ KLOSZARD

Skoro tak obrażasz i masz taka wiedzę. Powiedz mi pracowałeś kiedyś w lesie?. Zyles obok niego, codziennie dowiedziałeś te same miejsca i patrzyłes jak zmieniają się pod wplywem zmian klimatu.?
Czy tylko masz wiedzę o specjalistów leśnictwa?
Jeśli tak to te epitety co obraziłaś Rafał, możesz przypisać sobie.

24.09.2020 7:35 Rafał

@KTOS

Wiedza a przede wszystkim zdrowy rozsądek dla ludzi pokroju Kloszarda nie mają żadnego znaczenia.

Bo tu nie chodzi o dobro tego czy owego stworzenia tylko o ideologię.

Patrz z jaką łatwością przychodzi im twierdzić że skoro następują zmiany klimatyczne to puszcza może sobie zginąć. Ta sama dla której do niedawna gotowi byli zawisnąć na pluszowych krzyżach.

Już tylko to uwidacznia z czym tak naprawdę mamy do czynienia.

Dalej nie mam oprócz inwektyw odpowiedzi na pytanie co z dzikami.

24.09.2020 9:53 Kloszard

@ KTos Żyje w lesie, który sam posadziłem. W swoim życiu zrenaturalizowalem kilkanaście hektarów terenu, własnymi rękoma i mnie krew zalewa gdy widzę frajerów przed kompami,.ktorzy w.dupie byli i gówno widzieli i teraz będą swoje żałosne mądrości wylewać w necie. I to są ludzie, którzy mają ledwie blade pojęcie o przyrodzie, fizyce i matematyce. A propos Puszczy Białowieskiej - znam ją bardzo dobrze i przeszedłem ja wzdłuż na wszerz na długo zanim temat stal medialny. Radzę poczytać Simone Kosaak, Falinskiego, Karpińskiego, Samojlika a nie bzdety z broszury propagandowej. Wiara, że wycięcie 28 świerków zapobiegłoby gradacji jest hańba dla rozumu, odrzuceniem jakichkolwiek zdobyczy ludzkiej nauki, stoi w jawnej sprzeczności że współczesną wiedzą na temat leśnych ekosystemów.

24.09.2020 14:59 KTOS

@ Kloszard

"Żyje w lesie, który sam posadziłem."
chwała Ci za to:), jednak ile Twój lat ma las 20,30 ,czy 50?. puszcza białowieska rośnie od początku epoki holoceńskiej. zmiany klimatu postepowały tak, że puszcza dawał rady. Niestety ostanie lata pokazują,że gwłatowne zmianny klimatu spowodowane, przez czynnik ludzki, działają niszczaco na puszczę.

Teraz tak, żostawić ją samą w sobie a mniemy nadziej, że poradzi sobie sama czy jednak możę wycinać i próbować ratować. Niestety nie jestem ekspertem w tej dziedzinie więc, nie bede sie wymadrzał

"Radzę poczytać Simone Kosaak, Falinskiego, Karpińskiego, Samojlika a nie bzdety z broszury propagandowej."

proszę zobaczyć kiedy swoje badani przeprowadzali wyżej wymienieni osoby przez Pana i porównać je wykresami, że stronki zmian o klimacie a szczególnie zobaczyć na gwałtowny skok CO2 po 2005 roku.

lata ich smierci

Simone Kosaak
(Zmarła 15 marca 2007 )

Falinskiego
(ur. 28 października 1934 w Rakoniewicach (wielkopolskie), zm. 11 listopada 2004 w Białowieży)

Karpińskiego
Jan Jerzy Karpiński zmarł 17 listopada 1965 roku w Warszawie

Tomasz Samojlik jedyny zyjący, jednak prace doktorska napisał w 2007 roku

https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/rekordy-rekordy-rekordy-stan-klimatu-na-wykresach-364

proszę zobaczyć kiedy swoje badani przeprowadzali wyżej wymienieni osoby przez Pana i porównać je wykresami, że stronki zmian o klimacie a szczególnie zobaczyć na gwałtowny skok CO2 po 2005 roku.

co to śą "bzdety z broszury propagandowej." Rozumie, że jak ktos ma inne zdanie niż Pan to już nie jest po pańskiej myśli.
Trzeba obrażać o tumanów itd.?

@ RAfał

"Wiedza a przede wszystkim zdrowy rozsądek dla ludzi pokroju Kloszarda nie mają żadnego znaczenia."

Znam takie osoby, niestety teraz nie ma dialogu, jest tylko moja racja, reszta to idioci

24.09.2020 17:25 Kloszard

"Niestety ostanie lata pokazują,że gwłatowne zmianny klimatu spowodowane, przez czynnik ludzki, działają niszczaco na puszczę."
No ja się z tym zgadzam. Nie ma opadów śniegu w zimie, co chyba nie miało precedensu w całej holoceńskiej historii Puszczy. Nic z tym się nie da zrobić, a świerk jest na granicy zasięgu. Jedyną rzeczą jaką można zrobić dla Puszczy to spowolnić spływ wody z jej obszaru. Zasypać wszystkie rowy melioracyjne, re-naturalizować Narewkę i no i należałoby podjąć z walkę z gatunkami inwazyjnymi, choć Puszcza Białowieska jest stosunkowo słabo przez nie opanowana. Będzie dobrze jak świerk zachowa się na 5-10% procent dawnej powierzchni, a jeszcze w latach 90 występował praktycznie na każdym jej hektarze.

24.09.2020 21:31 adaś

@Rafał
"No, leśnicy chcieli chronić puszcze Białowieską przed kornikiem, ale zrobiliście aferę. Teraz białowieża ginie."

Chyba jesteś w błędzie. Leśnicy chcieli być tylko szybsi od kornika. Czyli wyciąć i wywieźć tyle świerków ile się uda. Niezły dowcipniś z ciebie- ochrona lasu poprzez wycięcie lasu. Super !
Między tropieniem kolejnego lewaka a węszeniem za kolejnym spiskiem proponuję przeczytać :
https://magazyn.wp.pl/informacje/artykul/kornik-zgniotek-i-ponurek

24.09.2020 22:02 KTOS

@ Adaś

Nie no wp.pl bardzo ambitny portal, jeszcze jakby nie był stronniczy to bym nie się zastanowil:)

24.09.2020 23:16 adaś

@Ktoś
Widzę, że argumentów zabrakło...
Pomyśl że pan profesor musi czasem i w wp.pl wystąpić. Żeby dotrzeć ( albo przynajmniej spróbować dotrzeć) do różnych takich ktosiów, co jego licznych prac naukowych raczej nie przeczytają
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Marian_Gutowski

25.09.2020 5:33 KTOS

@ adaś

Jakich argumentów? nie jestem ani za wycinką ani przeciw, tylko dla mnie portal wp.pl jest mega stronniczy. Gdyby rzadziła partia Opozycjna, zapraszali by ekspertów, mówiacych, że wycinka jest konieczna.

25.09.2020 9:06 Kloszard

Mnie poniosło i zwyzywałem Rafała. Rzadko mi się to zdarza, ale na punkcie ochrony przyrody jestem bardzo przeczulony i dyskredytowanie ludzi, którzy poświęcili jej ochronie całe swoje życie doprowadza.mnie do białej gorączki, bo wielu z tych ludzi znam osobiście i wiem jak są wartościowi. Nie usprawiedliwia mnie to jednak od zwyzywana oponenta, dlatego się kajam i przepraszam. Postaram się, zeby się to nie powtórzyło.

25.09.2020 20:28 adaś

@Ktoś.
A własny rozum masz ? Czy łykasz wszystko ze źródeł twoim zdaniem niestronniczych , a odrzucasz wszystko ze stronniczych ? Na tej zasadzie to profesor Gutowski byłby raz aja, a raz bebe. Zależnie która gazeta przeprowadzi z nim wywiad.
A to co mówi profesor jest bardzo logiczne. Korniki w puszczy były zawsze. I nie jest tak że nagle całą puszczę zjedzą. Klimat się ociepla i świerki się wycofują. Ale nie tak jak ludzie, którzy spakują tobołki i się przeniosą. Świerki umierają tam gdzie jest za ciepło i za sucho. Pojawią się lub pozostaną tam gdzie jest chłodniej i bardziej mokro. A że teraz akurat dzieje się to w sposób gwałtowny, to częściowo "zasługa" tych co w przeszłości nasadzili tam tyle świerka. Podobne problemy ma Puszcza Notecka, będąca praktycznie monokulturą sosnową. Co jakiś czas przeżywa inwazję strzygoni choinówki. Problem w tym że Puszcza Notecka to w większości piaszczyste wydmy na których nawet sosna słabo rośnie. W Puszczy Białowieskiej sytuacja wygląda lepiej.
A najgorsza w tym wszystkim jest zachłanność ludzka która niektórych zaślepia. Widza tylko że każde niewycięte w porę drzewo to strata ekonomiczna. Nie widzą że martwe drewno jest w lesie też potrzebne.
W 1922 roku inwazja choinówki mocno zniszczyła Puszczę Notecką. Najwięcej lasu ostało się tam gdzie były mrowiska oraz tam gdzie było więcej ptaków ( które lubią stare drzewa z dziuplami ). Przyroda sama też sobie radzi. Ale zawsze można dorobić wygodną teorię podobnie jak dorobiono teorię o konieczności dokarmiania dzikich zwierząt zimą. Żeby potem było do czego strzelać.

25.09.2020 20:58 Kloszard

Ale przecież Puszcza Białowieska to nie tylko świerk. Są tam ogromne połacie różnej postaci grądów, łęgi, olsy, , różne postacie borów sosnowych, lasy mieszane. Nawet jak świerk się wycofa na najbardziej optymalnego dla niego siedliska to i tak nie będzie tragedii. Najważniejsze, żeby padało. Bo bez deszczu to żadna retencja nie pomoże.

25.09.2020 22:26 adaś

@Kloszard
No właśnie to miałem na myśli pisząc że w Puszczy Białowieskiej sytuacja wygląda lepiej. Tam są różne siedliska i gleby zróżnicowane. A w Noteckiej głównie wydmy i chyba 97% sosny.

Dodaj komentarz

Kod
grakalkulator kalkulator zuzycia ciepla

Informacje

  • Polecane materiały
    Portal "Ziemia na rozdrożu" powstał w 2008 roku. Opublikowaliśmy tysiące artykułów, materiałów medialnych, książki i komiksy. W tej sekcji znajdziesz linki do różnych ciekawych materiałów.Polecane książki(...)

    więcej »

  • Świat na Rozdrożu - wykresy
    "Świat na rozdrożu" przedstawia powiązania między systemem finansowo-gospodarczym, zużyciem energii i zasobów oraz podlegającym coraz większej presji środowiskiem. Pokazuje, jak kształtują się i zmieniają powoln(...)

    więcej »

  • Przewodnik do sceptycyzmu globalnego ocieplenia
    Sceptycyzm naukowy jest zdrowy.  Właściwie to nauka z natury jest sceptyczna. Prawdziwy sceptycyzm oznacza rozważenie całości dowodów przed wyciągnięciem wniosków. Jeśli przyjrzymy się bliżej argumentom wyr(...)

    więcej »

  • Źródła informacji o klimacie
    Adresy stron internetowych, zawierających kluczowe dane i informacje o klimacie. Satelitarne pomiary temperaturyRemote Sensi(...)

    więcej »

  • Marcin Popkiewicz w mediach
    "O co chodzi"TEDx - Czy globalne ocieplenie jest faktem?, maj 2017 Klimatyczne fakty i mi(...)

    więcej »

Linkownia

Wykonanie PONG, grafika GFX RedFrosch.



logowanie | nowe konto